209
Fryderyk Chopin – Kurier Szafarski, 16 sierpnia 1824

 

Autograf listu Fryderyka Chopina, tzw. Kuryer Szafarski z 16 sierpnia 1824 r., 1 karta, w tym 1 strona zapisana, format 115x195 mm. Ze zbiorów Muzeum Fryderyka Chopina [M/8].

 

Podczas wakacyjnego pobytu w Szafarni, zastępując tradycyjną formę listu, Fryderyk nadał korespondencji kierowanej do rodziców formę pisemka. Swoim wzorem (forma, charakter i układ graficzny) miała ona przypominać popularny w stolicy Kurier Warszawski.

 

KURYER SZAFARSKI / Dnia 16 Sierpnia 1824 roku / Wspomnienie narodowe r. 1820 wyszlamowana sadzawka w podwórzu. / Wiadomości Krajowe. / Dnia 11 Sierpnia r. b. odbywał J. P. Fryderyk Chopin kursa na dzielnym koniu; ubiegał się do mety; a lubo po kilkakroć pieszo idącą Panią Dziewanowską wyścignąć nie mógł (w czym nie jego, lecz konia wina była), otrzymał jednak zwycięstwo nad Panną Ludwiką, która już dość blisko mety piechotą doszła. — J. P. Franciszek Chopin wyjeżdża co dzień na spacer, z takimi jednak honorami, iż zawsze na tyle siada. — J. P. Jakub Chopin wypija na dzień sześć filżanek [!] kawy żołędziowej, Mikołajek zaś co dzień cztery bułeczki zjada, notabene prócz potężnego obiadu i trzypotrawnej kolacyjki. Dnia 13 m. i r. b. JPan Better dał się słyszeć na fortepianie z niepospolitym talentem. Wirtuosus ten, Berlińczyk, gra w guście JPana Bergera (owego fortepianisty skolimowskiego), w sztrychu i układzie palcy przechodzi Panią Łagowskę, a z takim uczuciem gra, iż każda prawie nutka nie z serca, ale z potężnego brzucha wychodzić się zdaje. Dnia 15 m. i r. b. doszła ważna wiadomość, jako się przypadkiem Indyczka za spichlerzem w kąciku wylęgła. Ważny ten wypadek nie tylko że przyczynił się do pomnożenia familii Indyków, lecz nadto powiększył dochody skarbowe i powiększanie się onych zapewnił. — Wczoraj w nocy kot zakradłszy się do garderoby stłukł Butelkę z sokiem; lecz jak z jednej strony wart szubienicy, tak z drugiej strony zasługuje na powchałę [!], bo sobie najmniejszą wybrał. — Dnia 14 m. b. kura okulawiała, a kaczor w pojedynku z gęsią nogę stracił. Krowa tak gwałtownie zachorowała, że aż się w ogrodzie pasie. — Dnia 14 m. b. wypadł wyrok, ażeby, pod karą śmierci, żadne prosię nie ważyło się wchodzić do ogrodu. / Wiadomości Zagraniczne / Pewien obywatel w okolicy chciał czytać „Monitora”. Wysłał więc służącego do księży karmelitów w Oborach, prosząc o pismo periodyczne. Służący, w życiu o piśmie periodycznym nie słysząc, przekręcił wyraz i pytał się księży o pismo hemoroidyczne. W Bocheńcu lis zjadł dwóch bezbronnych gąsiorów; kto by go złapał, niech raczy uwiadomić sąd bocheniecki, który niezawodnie podług praw i przepisów zbrodniarza ukarze. Oddawcy zaś lisa owe dwa gąsiory jako godne wynagrodzenie ustąpione będą. / Wolno posłać / Cenzor / L. D.