210
Fryderyk Chopin – Kurier Szafarski, 27 sierpnia 1824

 

Autograf listu Fryderyka Chopina, tzw. Kuryer Szafarski z 27 sierpnia 1824 r., 1 karta, w tym 1 strona zapisana, format 115x195 mm. Ze zbiorów Muzeum Fryderyka Chopina [M/9].

 

Podczas wakacyjnego pobytu w Szafarni, zastępując tradycyjną formę listu, Fryderyk nadał korespondencji kierowanej do rodziców formę pisemka. Swoim wzorem (forma, charakter i układ graficzny) miała ona przypominać popularny w stolicy Kurier Warszawski.

 

KURYER SZAFARSKI / Piątek / Dnia 27 Sierpnia 1824 / Wspomnienie. R. 1798. / Ogier kasztanowaty wracając do domu zdechł na samej granicy. / Wiadomości Krajowe / Dnia 25 m. i r. b. JPanna Kosteria, owa dama, która niegdyś czarującym głosem wołała na JPana Szymona, gay, gay, wychodząc z kuchni z dzieżką pełną wody, zagapiła się, brzdękła i dzieżkę stłukła. — Tak wielki przypadek natychmiast Redaktorowi „Kuryera” doniesionym został, który uważając go za igraszkę ekstraordynaryjnej zgrabności, pierwsze mu miejsce między narodowymi wiadomościami przeznaczył. — Dnia 26 m. i r. b. W Kurniku znalezionym został potwór kurczęci. Owe straszydło jest o dwóch nogach, z jednym skrzydełkiem, bez kupra i głowy. Ochmistrzyni, kurczęcia stara się ile możności przesłać go do Warszawy lub do innej stolicy, ażeby tam rozpoznane, miejsce zająć mogło w rzędzie szczególniejszych zjawisk natury. JPan Pichon doznaje wielkich przykrości z powodu kuzynów, których w Szafami bardzo wiele zastał. Gryzą go, jak mogą, dobrze jednak, że nie w nos, boby miał jeszcze większy, aniżeli ma. Dnia 26 m. i r. b. Sudyna suka, złapała w zborzu [!] kuropatwę. JW Panna Kozaczka, spostrzegłszy to, odebrała jej ową zdechłą biedaczkę i powiesiła na gruszce. Suka przemyślna dopóty trzęsła gruszką i skakała, dopóki kuropatwy nie dostała, którą, złapawszy, smacznie skonsumowała. — Potomkowie owych sławnych Bohaterów, którzy Kapitol od Gallów obronili, często owies na pniu zakupuią. Tandeta ta czasem panów kupców o śmierć przyprawia; wielu z nich bowiem kijem w łep [!] dostaje, a więcej jeszcze na różnie ginie. — Brat owego melankolicznego gulaka ze zgryzoty dostał zgniłej gorączki i leży bez nadziei życia. — Dnia 25 Kaczor, wyszedłszy po kryjomu bardzo z rana z kurnika, utopił się. Dotąd jeszcze nie można dojść przyczyny owego samobójstwa; familia bowiem nic nie chce gadać. — Krowa daleko zdrowsza i nikt nie wątpi o jej zupełnym wyzdrowieniu. / Wiadomości Zagraniczne / Dnia 26 m. i r. b. w Sokołowie Indyk wlazł ukradkiem do ogrodu. Kania, chowana od młodości w ogrodzie, w życiu nie widząc indyka, krzywo na niego patrzała, a zbliżywszy się, oczy mu wydrapać chciała. Indyk się napuszył, a widząc, że miną nic nie wskóra, wziął się do dzioba. Wszczęła się walka; zwycięstwo żadnej stronie nie sprzyja, aż na koniec, po długiej potyczce, Indyk zwycięzca, wydziobawszy kani oko prawe, smutnie pojedynek zakończył. JPan Pichon był dnia 26 m. i r. b. w Golubiu. Między innymi pięknościami i szczegółami zagranicznymi widział Świnię zagraniczne, która szczególniejszą uwagę tego tak dystyngowanego wojażera zajęła. Dnia 25 m. i r. b. w Białkowie kot zadusił kurę, której nikt odżałować nie może. Pewien Jegomość z okolicy, pomimo najściślejszej rewizji strażników na pograniczu będących, zdefraudował trzy kije pod płaszczem, bo je w Golubiu podczas jarmarku na surdut dnia 24 m. i r. b. dostał. / Wolno posłać. / Cenzor / L. D.