212
Fryderyk Chopin – Kurier Szafarski, 3 września 1824

 

Autograf listu Fryderyka Chopina, tzw. Kuryer Szafarski z 3 września 1824 r., 1 karta, w tym 1 strona zapisana, format 116x195 mm. Ze zbiorów Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie [M/11].

 

Podczas wakacyjnego pobytu w Szafarni, zastępując tradycyjną formę listu, Fryderyk nadał korespondencji kierowanej do rodziców formę pisemka. Swoim wzorem (forma, charakter i układ graficzny) miała ona przypominać popularny w stolicy Kurier Warszawski.

 

KURYER SZAFARSKI / Piątek Dnia / 3 Września 1824 roku. / Wspomnienie. / Założenie Szafami r. 1740 / przez / Wawrzyńca Szafarniaka. / Wiadomości Krajowe / Dnia 1 m. r. b. właśnie JPan Pichon grał Żydka, gdy Pan Dziewanowski, zawoławszy pakciarza Żyda, prosił go o zdanie o żydowskim wiertuozie [!]. Mosiek zbliżył się do okna, wścibił nos garbatowzniosły do pokoju i słuchał, mówiąc, że gdyby Pan Pichon chciał grać na żydowskim weselu, zarobiłby sobie najmniej dziesięć talarów. Takież oświadczenie zachęciło Pana Pichon do sztuderowania ile możności tego rodzaju muzyki i kto wie, czy z czasem nie odda się zupełnie tak korzystnej harmonii. Dnia 2 m. r. b. Kot dopiero co przywieziony wymknął się z pokoju. Dozorczyni wybiegła za nim, a widząc, że ucieka, ścigać go zaczęła. — Już go doganiała, gdy właśnie kot, dawszy susa przez płot, z drugiej strony bezpiecznie odpoczywał; lecz Dama, chcąc go koniecznie złapać, wlazła na płot celem przejścia na drugą stronę, tymczasem noga jej się psnie... equilibrum straci... i... brzdęka jak placek na ziemię. Dnia 3 m. r. b. JPan Łukasz, z urzędu Parobek, wlazłszy na grużkę [!] zaczął trząść ulęgałki damom, pod cieniem drzewa na spadające grużeszki [!] chciwie oczekującym; a trzasnąwszy kilka razy, gdy żadna spaść nie chciała, sam, notabene przypadkiem, zamiast ulęgałki zleciał na ziemię. Dnia 2 m. r. b. JPanna Brygida, kucharka, różne z chlebem w dzieży robiąc obroty, przez zbytnią zgrabność i zręczność wszystki chleb na ziemię wywaliła. Dnia 1 m. r. b. Murzyn wyszedłszy ku wieczorowi z Panem na pole zabił kuropatwę, notabene bez fuzji i bez prochu. Krowa ma się bez porównania lepiej, już przyjmuje wizyty, a niedługo to może i sama oddawać będzie. / Wiadomości Zagraniczne / Dnia 1 m. r. b. Kania zażarła kuropatwę w Borze bochenieckim. Dnia 5 m. r. b. W Bocheńcu odbędzie się wesele JPana Jana Lewandowskiego, stolnika, z panną Katarzyną Ciżewską, córką Gubernatora Ziemi Bochenieckiej. — Pani Gubernatorowa wielkie czyni przygotowania, a Pan młody już zaprasza gości ma gody weselne. Między innymi Pan Pichan dostał inwitacją, z czego się niewymownie cieszy, wraz z Redaktorem „Kuryera”, który w przyszłym numerze niezawodnie ważniejsze sceny i wypadki owego wesela doniesie. Dnia 2 m. r. b. w Białkowie wszczęła się między psem a kotem o kawałek na drodze leżącego mięsa zacięta bitwa. Obydwaj męże z nieustraszonym walczyli umysłem; zapach mięsa wzbudzał męstwo, a apetyt zazdrość wzajemną; długo mężnie się ścierali; długo los nierozstrzygnięty strachem przejmował widzów; aż nareszcie kot, wydrapawszy ostrymi pazury oczy już zmordowanemu walką i osłabionemu licznymi ranami Szpicowi, po dwakroć jeszcze odepchnięty, dusi go... a gdy wszyscy, zdziwieni, ubolewają nad losem biednego psiny, zwycięzca kawał mięsa w triumfie podnosi; niedługo jednak, ciężkimi okryty bliznami, mdleje, pada... przewraca się... i... zdycha. Dnia 31 w Rętwinach wilki zjadły dwanaście owiec. Kto by mógł ująć cherzta [!], niech go dostawi Gubernatorowi Ziemi Rętwińskiej, a otrzyma w nagrodzie połowę jednej z owiec dopiero wspomnianych. / Wolno posłać. / Cenzor L. D.