128
Sochaczew

Sochaczew, ruiny zamku

Sochaczew, ruiny zamku

 

Droga do Szafarni, w której Chopin spędzał kolejno lato w 1824 i 1825 r., wiodła z Warszawy gościńcem, m.in. przez Błonie, Sochaczew i Płock, a niemal każdy pobyt wypoczynkowy w Żelazowej Woli wiązał się ze spacerami i wyjazdami do okolicznych miejscowości. Mógł więc Fryderyk regularnie bywać w pobliskim Sochaczewie. Z listów do Tytusa Woyciechowskiego wynika, że podczas ostatniej wizyty w Żelazowej Woli latem 1830 r. Fryderyk towarzyszył Michałowi Skarbkowi podczas wycieczki do Sochaczewa. Stacjonował tam, dowodząc 3. brygadą piechoty, generał Piotr Szembek, wielki miłośnik muzyki, meloman, biegle grający na skrzypcach. Zaplanowano wówczas powtórne spotkanie w Sochaczewie w celu wspólnego muzykowania; planu tego jednak nie udało się zrealizować przed wyjazdem z Żelazowej Woli. Toteż wkrótce po powrocie do Warszawy, dokładnie 29 sierpnia 1830 r., spotkała Fryderyka niespodzianka: przysłano po niego powóz z obozu 3. brygady piechoty z Sochaczewa. Chopin tak pisał do Tytusa Woyciechowskiego o tym wydarzeniu: Byłem też onegdaj w obozie u jen. Szembeka po raz wtóry. Trzeba Ci wiedzieć, że on zawsze w Sochaczewie konsystuje i z Michałem się umówili żeby mnie do niego zawiózł. Gdy to jednak nie przyszło do skutku, Czajkowskiego […] adiutanta nasłał i mnie tam do niego wzięli [Sydow, t. 1, s. 133]. Obóz generała Szembeka znajdował się prawdopodobnie w byłym klasztorze Dominikanek, mieszczącym się nieopodal dawnego Zamku Książąt Mazowieckich, a ściślej ruin, które po nim pozostały. W obozie wojskowym, do którego przywieziono Fryderyka w ekspresowym tempie, zaprezentowała się orkiestra pułkowa (zyskując jego aprobatę, a nawet podziw), a także sam dowódca popisał się swymi zdolnościami wiolinistycznymi. Chopin podczas występu zagrał swoje kompozycje, m.in. Adagio z Koncertu fortepianowego f-moll. Po zakończeniu popisów muzycznych odwieziono Fryderyka do Warszawy. Z listu, w którym całą historię opisał Tytusowi dowiadujemy się, że zdążył jeszcze podczas tego samego wieczoru udać się na operę do Teatru Narodowego.

 

fot. Ewa Sławińska-Dahlig