129
Szafarnia

Szafarnia, pałac

Szafarnia, pałac

 

Wyprawy do Szafarni latem w 1824 i 1825 r. z pewnością należały do wspaniałych i pogodnych wspomnień młodziutkiego Fryderyka. Były to prawdziwe wiejskie wakacje (w majątku Dziewanowskich na Ziemi Dobrzyńskiej) z mnóstwem atrakcji, Fryderyk nie ustawał w zabawach ze swoim szkolnym kolegą Domusiem Dziewanowskim, ponadto bacznie obserwował i komentował z humorem wszelkie zjawiska dotyczące szafarskiej flory i liczne awantury pośród fauny: Dnia 14 m. b. kura okulawiała, a kaczor w pojedynku z gęsią nogę stracił. Krowa tak gwałtownie zachorowała że aż się w ogrodzie pasie […] wypadł wyrok żeby pod karą śmierci żadne prosię nie ważyło się wchodzić do ogrodu. Oprócz nieustannych zabaw z Domusiem i licznych spacerów i wycieczek dla zwiedzenia okolic, Fryderykowi wystarczało również czasu na ćwiczenie, a raczej granie dla przyjemności, nierzadko z panną Ludwiką na cztery ręce. Młodzieniec starał się również pamiętać o obowiązku dbania o swoje wątłe zdrowie, dopisujące mu na szczęście w tym czasie. Szczegóły pobytu w Szafarni, a co najcenniejsze, same wrażenia Frycka z tych wspaniałych wakacji udokumentowane są doskonale dzięki obszernym, niezwykle drobiazgowym, pełnym anegdot i trafnych spostrzeżeń relacjom z pobytu na Ziemi Dobrzyńskiej, które zawarł w redagowanym przez niego Kuryerze Szafarskim. Oto fragment Wiadomości Krayowych, zawierających informacje przeznaczone dla rodziny, dotyczące rozrywek Fryderyka, jego trybu życia, doniesienia o wydarzeniach muzycznych, a także innych ważnych zjawiskach, których nie mógł pominąć w swoim kuryerze pan redaktor PICHON: Dnia 11 Sierpnia r. b. odbywał J.P. Fryderyk Chopin kursa na dzielnym koniu i ubiegał się, do mety: a lubo po kilkakroć pieszo idąc Panią Dziewanowską wyścignąć nie mógł (w czem nie iego, lecz konia wina była) otrzymał iednak zwycięztwo nad Panną Ludwiką, która iuż dość blisko mety piechotą doszła. – J.P. Franciszek Chopin wyieżdża codzień na spacer, z takimi iednak honorami, iż zawsze na tyle siada. J.P. Jakób Chopin wypiia na dzień sześć filżanek kawy żołędziowej, Mikołaiek zaś co dzień cztery bułeczki ziada, notebene prócz potężnego obiadu i trzypotrawney kolacyiki. Dnia 13 m. i r. b. JPan Better dał się słyszeć na fortepianie z niepospolitym talentem. Wirtuosus ten Berlińczyk, gra w guście JPana Bergera (owego fortepianisty skolimowskiego), w sztychu i układzie palcy przechodzi Panią Łagowskę a z takim uczuciem gra, iż prawie każda nótka nie z serca ale z potężnego brzucha wychodzić się zdaie.

 

fot. Ewa Sławińska-Dahlig