148
Wieliczka

Wieliczka, solanka

Wieliczka, solanka, wg wzoru Fischera, staloryt z 1843 r. Ze zbiorów Biblioteki Narodowej w Warszawie [Dział Ikonografii, T. I-13, G. 4681].

Licencji udziela właściciel.

 

Podczas wyprawy do Wiednia w 1829 r. Fryderyk z kilkorgiem przyjaciół – w grupie pod wodzą Romualda Hubego, miał w planach zwiedzanie Krakowa i okolic, również modną już wówczas Wieliczkę. Wieliczka, liczącą dziś 700 lat kopalnia soli, udostępniona została jako atrakcja turystyczna w ostatniej ćwierci XVIII w. Mniej więcej w tym czasie zaczęto zwracać uwagę na zdrowotne właściwości solanki i rozpoczęto popularyzację kuracji sanatoryjnych. O tym, jak odbywało się zwiedzanie Wieliczki w pierwszej połowie XIX w. wiadomo m.in. dzięki zapisom Klementyny Tańskiej. Warto zatem odwołać się do jej wspomnień; można bowiem z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że sytuacje i emocje, jakie jej tam towarzyszyły, były podobne do tych, jakich doznawał młody Chopin: W przyjemném, z pięciu osób złożoném towarzystwie, otrzymawszy od Dyrekcyi górniczéj pozwolenie i przewodnika, oświadczywszy że nie chcemy iść schodami tylko na linie spuszczać się, poszliśmy do otworu kopalni, miejsca, które na szopę wygląda; w środku jest otwór w kształcie ogromnéj studni, i nim zstępują robotnicy i ciekawi; zajrzawszy w tę ciemną głębiznę, którą się ma przebyć, mimowolny dreszcz przechodzi; pióro podane do zapisania nazwiska swego w księdze ku temu sporządzonéj, drży z lekka w ręku, a długie płócienne koszule, w które oblekają podróżnych dla oszczędzenia sukien, zdają się być przypomnieniem ostatniego śmiertelnych ubioru. Klementyna Tańska pisze dalej, że mimo lęku ciekawość zwycięża i zwiedzający udaje się w tę tajemniczą wędrówkę, aby obejrzeć niesamowite podziemne miasto. Należy sądzić, że Fryderyk zjechał pod ziemię, by zwiedzić kopalnię, w przeciwnym razie pewnie nie dane by mu było wpisać się (dnia 23 lipca 1829 r.) do księgi pamiątkowej.