163
Stuttgart

Stuttgart, zamek

Stuttgart, zamek, staloryt Emdena wg rysunku Heinricha Schönfelda, odbitka fotograficzna ze zbiorów Marii Mirskiej. Ze zbiorów Fototeki NIFC [F.3634].

 

Kolejnym etapem podróży Chopina z Wiednia (przez Linz, Salzburg, Monachium) do Paryża w 1831 r. był Stuttgart. Fryderykowi towarzyszył jego kolega Norbert Kumelski. W Stuttgarcie przebywali od 4 września, Chopin spotkał się z Pixisem, kompozytorem i pianistą, któremu zadedykował edycję Fantazji A-dur. Nic nie zapowiadało, że ten kilkudniowy pobyt w Stuttgarcie, przejazdem, na zawsze wpisze się w jego dalszy los, lecz tu właśnie dotarła do nich wiadomość o upadku powstania, co spowodowało u Fryderyka wybuch rozpaczy, załamanie nerwowe. Świadczą o tym bardzo ponure zapiski o „trupieniu”, „żywym trupie” w notatniku zwanym „dziennikiem stuttgarckim”: Stuttgard. Dziwna rzecz! To łóżko, do którego idę, może już niejednemu służyło umierającemu, a mnie to dziś nie robi wstrętu! Może niejeden trup leżał, i długo leżał na nim? — A cóż trup gorszego ode mnie? — Trup także nie wie nic o ojcu, o matce, o siostrach, o Tytusie! — Trup także nie ma kochanki! — Nie może rozmawiać z otaczającymi go swoim językiem! — Trup taki blady jak i ja. Trup taki zimny, jak ja teraz na wszystko zimnym się czuję. — Trup już przestał żyć — i ja już żyłem do sytu. — Do sytu? — A czy trup syty życia? — Żeby był syty, dobrze by wyglądał, a on taki nędzny — czyżby życie tak wiele miało wpływu na rysy, na wyraz twarzy, na zewnątrz człowieczą? Czemuż żyjemy takim nędznym życiem, które nas pożera i na to nam służy, aby trupów robiło! — Zegary z wież studgardzkich nocną biją godzinę. Ach, ileż w tej chwili trupów się po świecie narobiło Nie dawała mu spokoju wizja śmierci rodziców, sióstr, wszystkich przyjaciół, wyobraził sobie nagle ostateczna zagładę ojczyzny: Pisałem poprzednie karty nic nie wiedząc, że wróg w domu. Przedmieścia zburzone — spalone — Jaś! — Wiluś na wałach, pewnie zginął — Marcela widzę w niewoli — Sowiński, ten poczciwiec w ręku tych szelmów! O Boże, jesteś Ty! Jesteś i nie mścisz się! Czy jeszcze Ci nie dość zbrodni moskiewskich — albo — alboś sam Moskal! [...] Co się z nią dzieje? Gdzie jest? — Biedna! — Może w ręku moskiewskim! [...] A ja tu bezczynny, a ja tu z gołymi rękami, czasem tylko stękam, boleję na fortepianie, rozpaczam. Jak uważa Ryszard Przybylski analizując frazy z dziennika: W fantazmacie „żywego trupa” zawarł Chopin doświadczenie zatraty własnej tożsamości przy zachowaniu świadomości istnienia swego „ja”[…] Chopin nabrał przeświadczenia , że jego egzystencja pozbawiona została sensu. Własne istnienie zaczął odczuwać jako zbędny absurd. Kryzys duchowy jaki przeżył w stuttgarckim hoteliku nie dotyczył bowiem jego poglądów na życie, lecz dotknął struktury jego świadomości. Przygnębiony i zrozpaczony, na zawsze zmieniony, wyruszył w dalszą drogę do Paryża.