190
Valldemossa

Majorka, Valldemossa

Majorka, Valldemossa, widok z Klasztoru Kartuzów

 

Po długiej, kilkuetapowej podróży Chopin i George Sand z dziećmi dotarli 8 listopada 1838 r. do Palmy, gdzie zatrzymali się w oberży przy Calle de la Marina. Tydzień później byli już zakwaterowani w willi „Son Vent”, w pobliżu Palmy. Chopin pisał stamtąd do Juliana Fontany: Jestem w Palmie, między palmami, cedrami, kaktusami, pomarańczami, cytrynami, aloesami, figami, granatami itd. Co tylko Jardin des Plantes ma w swoich piecach. Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie. W dzień słońce, wszyscy letnio chodzą i gorąco; w nocy gitary i śpiewy po całych godzinach. [...] Fortepian jeszcze nie przyszedł. Jakim traktem go posłali? Dostaniesz preludia wkrótce. [...] A moje życie, żyję trochę więcej... Jestem blisko tego, co najpiękniejsze. Lepszy jestem. Niestety ten sielankowy wakacyjny klimat przerwał Chopinowi pod koniec miesiąca silny atak choroby mimo 18 stopni ciepła, róż, pomarańcz, palm i fig, a także mimo 3 doktorów z całej wyspy najsławniejszych, z których jeden wąchał com pluł, drugi stukał skądem pluł, trzeci macał i słuchał, jakem pluł. Jeden mówił, żem zdechł, drugi — że zdycham, 3-ci — że zdechnę [...] Opatrzności dziś jestem po staremu. To jednak ma wpływ na preludia, które Pan Bóg wie kiedy dostaniesz. Chwilowo podleczony, 3 grudnia pisał do swojego przyjaciela Wojciecha Grzymały: To kraj diabelski, co się poczt, ludzi i wygody tyczę. Niebo śliczne jak Twoja dusza; ziemia czarna jak moje serce. Do Juliana Fontany: Tylko jeszcze fortepianu nie mam. [...] Nie mów ludziom, żem chorował, bo zrobią bajkę.

 

fot. Ewa Sławińska-Dahlig