191
Valldemossa

Valldemossa, klasztor Kartuzów

Valldemossa, klasztor Kartuzów, litografia kolorowana, Gustave Segur wg rysunku Francisca Xaviera Parcerisa, XIX w. Ze zbiorów Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie [M/2209].

 

W połowie grudnia przebywający na Majorce George Sand i Chopin z powodu choroby Fryderyka, której zakaźności bali się mieszkańcy wyspy, zmuszeni byli przenieść się z willi w okolicach Palmy do klasztoru kartuzów w Valldemossa. Chopin pisał wówczas do Fontany: moje manuskrypta śpią, a ja spać nie mogę, tylko kaszlę i od dawna plastrami obłożony, czekam wiosny, albo czego innego... Jutro jadę do owego przecudnego klasztoru pisać w celi starego mnicha, co może miał w duszy więcej ognia jak ja. Mimo to wszystko, nadal pracuje: Myślę Ci moje preludia i Balladę wkrótce posłać. A tak opisywał miejsce po zainstalowaniu się w klasztorze: Między skałami a morzem opuszczony ogromny klasztor Kartuzów, gdzie w jednej celi, za drzwiami, jak nigdy bramy w Paryżu nie było, możesz sobie mnie wystawić nieufryzowanego, bez białych rękawiczek, bladego jak zawsze. Cela ma formę trumny wysokiej, sklepienie ogromne [...] przed oknem pomarańcze, palmy, cyprysy [...] kwadratowy klak, do pisania ledwo mi służący, na nim lichtarz ołowiany [...] ze świeczką, Bach, moje bazgroły [...] cicho... można krzyczeć... cicho. Słowem piszę Ci z dziwnego miejsca.

 

Mimo choroby Chopin usiłował pracować nad Preludiami z op. 28, lecz oprócz złego stanu zdrowia dodatkowym utrudnieniem w komponowaniu był brak dobrego instrumentu. Fortepian wysłany przez Pleyela z Paryża na Majorkę trafił do Chopina dopiero z drugim tygodniu stycznia. Zaledwie miesiąc później 12 lutego 1839 r. zapadła decyzja o natychmiastowym wyjeździe, Chopin i George Sand z dziećmi - Maurycym i Solange, opuścili Valldemosse, a 13 lutego Majorkę. George Sand (do Charlotte Marliani): byliśmy na Majorce pariasami z powodu kaszlu Chopina, a także dlatego, że nie chodziliśmy na mszę. W moje dzieci rzucano kamieniami. Mówiono, że jesteśmy poganie, czy ja wiem, co jeszcze. W drodze powrotnej George Sand napisała o Chopinie, że będąc śmiertelnie chory, stworzył na Majorce muzykę przywodzącą nieodparcie myśl o raju. Ale tak bardzo przywykłam go widzieć w obłokach, że nie wydaje mi się, by jego życie lub śmierć coś dla niego znaczyły. Sam dobrze nie wie, na jakiej planecie żyje.