062
Delfina Potocka

Delfina Potocka

Delfina Potocka (1805-1877)

Ary Scheffer, obraz olejny, [ok. 1836], reprodukcja: Leopold Wellisch Zygmunt Krasiński i Ary Scheffer, Warszawa 1909, s. 29.

Zbiory: Fototeka NIFC - Warszawa [F.9256].

 

Delfina Potocka, z domu Komar – uczennica i przyjaciółka Chopina. Poznał ją w Dreźnie w 1830 r., w domu jej rodziców, którzy po upadku powstania listopadowego przenieśli się do Paryża. Chopin został nauczycielem młodszych hrabianek, Ludmiły i Natalii, potem Delfiny, która w salonach arystokracji polskiej i paryskiej słynęła z piękności i talentu wokalnego. Poprzez hrabinę, z którą łączyły go coraz bardziej przyjacielskie i zażyłe stosunki, miał okazję Chopin zawrzeć znajomości w kołach paryskiej arystokracji, gdzie chętnie powierzano mu pieczę nad edukacją pianistyczną dam. Wczoraj byłem na obiedzie u Pani Potockiej, owej ładnej żony Mieczysława. Powoli lansuję się w świat, ale tylko dukata mam w kieszeni! – pisał Chopin do Norberta Kumelskiego z Paryża, 18 listopada 1831 r. [Sydow, t. 1, s.187].

Emilia z Borzęckich Hoffmanowa, uczennica Chopina w latach 1846-1847 wspomina jeden z wieczorów u Chopina: [...] była pani Sand, która przez cały czas nie wypuszczała z ust... cygara. Był Franchomme, wiolonczelista, przyjaciel Chopina, była i Delfina Potocka. Pamiętam jeszcze, że dla wszystkich dam przygotował Chopin – jak zawsze pełen wyszukanej galanterii dla płci pięknej – bukiety z fiołków, przygotował ich jednak za mało, tak iż gdy weszła pani Delfina, która się opóźniła, zabrakło dla niej fiołków, wobec czego Chopin ze stojącego w salonie przepysznego krzewu kamelii urwał jedną i ofiarował ją pięknej hrabinie. [...] Na nikogo jednak, o ile go widywałam w towarzystwie, nie patrzył tak pełnym zachwytu wzrokiem, jak na panią Delfinę... Robił po prostu wrażenie, że gotów był pył zdmuchiwać spod jej stóp... [Czartkowski, Jeżewska, s. 422-423]. Delfina była częstym gościem w salonie Chopina, o czym wspomina E. Delacroix w swoich Dziennikach: Wieczorem u Chopina była czarodziejka, pani Potocka. Słyszałem ją dwa razy; rzadko zdarzało mi się zetknąć z czymś równie doskonałym. Zwłaszcza za pierwszym razem był zupełny półmrok i jej toaleta z czarnego aksamitu, fryzura, wszystko, [...] kazało mi uznać tę istotę pełną wdzięku za urzekającą w swej piękności. [30 marca 1849]. [Delacroix, t. 1, s. 194]. Przyjaźń między Delfiną i Fryderykiem trwała aż do jego śmierci. Kompozytor dedykował jej Koncert f-moll, op. 21 i Walca Des-dur, op. 64 nr 1, a do jej albumu wpisał Preludium A-dur i swoją ostatnią pieśń - Melodia do słów Zygmunta Krasińskiego. Ostatnią muzyką słyszaną przez Chopina dwa dni przed śmiercią była aria, którą hrabina Potocka zaśpiewała na życzenie umierającego; było to largo Dignare Domine w tonacji h-moll z Dettingen Te Deum Händla.