081
Maurycy Mochnacki

Maurycy Mochnacki

Maurycy Mochnacki (1803-1834)

Antoni Oleszczyński, staloryt, XIX w., 183 x 155.

Zbiory: Muzeum Narodowe - Warszawa [Gr.Pol.2530].

Licencji udziela właściciel.

 

Maurycy Mochnacki – krytyk literacki i muzyczny, publicysta, pianista, działacz polityczny. Przed wyjazdem za granicę, Fryderyk Chopin obracał się wśród młodej elity umysłowej ówczesnej Warszawy, do której należał również Maurycy Mochnacki. Chopin przyjaźnił się z nim na gruncie muzycznym. Maurycy niezależnie od studiów prawniczych i działalności dziennikarskiej uczył się w Konserwatorium gry fortepianowej i wykazywał w tej dziedzinie niemały talent. Fryderyk spotykał się z nim chętnie na wspólne muzykowanie i rozmowy. Znakomity publicysta zyskał sławę jako wybitny krytyk muzyczny, recenzując odbywające się w Warszawie występy różnych artystów, nie wyłączając Chopina. Tak napisał w Kurierze Polskim (20.III.1830) o koncercie Chopina: Po długim oczekiwaniu dał się słyszeć p. Chopin w publicznym koncercie dnia onegdajszego. Licznie zgromadzona publiczność powitała rzęsistymi oklaskami młodego artystę. [...] Nie posądzi nas nikt o stronność i chełpliwość narodową, jeśli Chopina zamieścimy w szczupłym gronie pierwszych fortepianistów; [...] Trudno jest wyrzec, co w nim przeważa, czy talent kompozycji, czy mistrzowska egzekucja. Obok oryginalności piękny śpiew, świetne i śmiałe pasaże do natury instrumentu zastosowane, w żywy koloryt czucia i ognia przystrojone, wreszcie trafne tego wszystkiego w jedną całość połączenie – stanowią główną cechę jego kompozycji. [...] Ziemia, która mu życia dała swoim śpiewem, działała na usposobienie muzyczne i przebija się niekiedy w utworach tego artysty: niejeden dźwięk jego tonów wydaje się jakby odbicie szczęśliwe rodowitej naszej harmonii. Mazur prosty pod jego ręką poddaje się chętnie zmianom i modulacjom, zachowując właściwy wyraz i akcent. Żeby do wytwornej gry i genialnej kompozycji łączyć tak piękną prostotę rodzinnego pienia, jak ją sobie Chopin przyswoił, trzeba mieć odpowiednie czucie, poznać echa naszych pól i lasów, słyszeć piosenkę wieśniaka polskiego. [Czartkowski, Jeżewska, s. 116-117].