086
Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy

Felix Mendelssohn-Bartholdy (1809-1847)

August Weger, staloryt, XIX w., 250 x 175.

Zbiory: Muzeum Fryderyka Chopina - Warszawa [M/718].

 

Felix Mendelssohn-Bartholdy – niemiecki kompozytor i dyrygent. Chopin pamiętał go jeszcze z Berlina z 1828 r. W Paryżu spotkali się w 1832 r. Mendelssohn zachwycał się talentem pianistycznym i stylem gry Chopina. Starał się go odwieść od zamiaru pobierania nauki u Kalkbrennera, uważając, że sam Chopin gra lepiej od paryskiego profesora. W maju 1834 r. spotkali się w Akwizgranie, dokąd – za namową Ferdynanda Hillera – przyjechał Chopin na uroczystości zorganizowane ku czci Haendla. Stamtąd Chopin, Hiller i Mendelssohn udali się do Düsseldorfu, o czym pisał Mendelssohn w liście do matki (Düsseldorf, 23 maja 1834 r.): Nazajutrz rano spotkaliśmy się we trzech przy fortepianie, co bardzo mnie ucieszyło. Oni dwaj rozwijają nieustannie swą biegłość, a Chopin jako pianista jest obecnie jednym z najpierwszych – tworzy nowe rzeczy, całkiem jak Paganini na skrzypcach, i ujawnia cuda, które wydają się wprost niemożliwe. Hiller to również znakomity wykonawca: jego gra jest mocna, niekiedy pełna wyszukanej elegancji. Obydwaj przejęci są wyłącznie paryskim stylem, polegającym na oddawaniu rzeczy niedoścignionych i pasji; tracili też za bardzo z oczu miarę i spokój, bez których nie istnieje uczucie muzyczne. Być może idę za daleko w przeciwnym kierunku; uzupełniamy się tym sposobem i możemy, jak sądzę, wszyscy trzej uczyć się od siebie. Podczas gry ja sprawiam poniekąd wrażenie nauczyciela, oni prezentują się po trosze jako modni lub nieprawdopodobni. [Eigeldinger, s. 324].

6 października 1835 r., po spotkaniu z Chopinem (w Lipsku), pisał Mendelssohn do swojej siostry Fanny [utalentowana pianistka, skomponowała liczne utwory, niektóre przy współpracy z bratem]: Tego właśnie dnia, gdym odprowadził Henselów do Delitzsch, był tu Chopin; nie chciał zostać dłużej niż jeden dzień, więc spędziliśmy go razem, nie rozstając się, i muzykowaliśmy. Nie ukrywam przed tobą, kochana Fanny, iż doszedłem ostatnio do wniosku, że nie jesteś dla niego w sądach swych dość sprawiedliwa; może wówczas, gdy go słyszałaś nie był w odpowiednim nastroju do gry, co mu się zapewne często zdarza, za to mnie jego gra na nowo zachwyciła i jestem przekonany, że gdybyście z ojcem usłyszeli kilka z jego lepszych utworów, tak jak on mi je zagrał, powiedzielibyście to samo. Jego gra na fortepianie, ma w sobie coś tak wyłącznie jemu właściwego, a jednocześnie jest tak mistrzowska, że śmiało można go nazwać całkiem doskonałym wirtuozem; a że mi wszelka doskonałość jest miła i napełnia mnie radością, więc dzień ten był dla mnie w najwyższym stopniu przyjemny, choć tak różny od tych, które poprzednio z wami spędziłem!

[...] Ma on również śliczny nowy nokturn, z którego niejedno sobie zapamiętałem [...]. Tak więc wesoło przeżyliśmy dzień i obiecał mi całkiem serio, że powróci tu w ciągu zimy, jeśli skomponuję nową symfonię i każę ją odegrać na jego cześć; przysięgliśmy to sobie wobec trzech świadków i przekonamy się, czy obydwaj dotrzymamy słowa. [Czartkowski, Jeżewska, s. 250-251].