094
Eugène Delacroix

Eugene Delacroix

Eugène Delacroix (1798-1863)

Autoportret artysty, rysunek czarną kredką, niesygnowany, 1838, reprodukcja fotograficzna, 195 x 192.

Zbiory: Fundacja Ciechanowieckich w Warszawie, depozyt TiFC [D/198/35].

Licencji udziela właściciel.

 

Eugène Delacroix – malarz francuski, najwybitniejszy przedstawiciel romantyzmu w sztuce europejskiej. Według Théophile’a Gautier Delacroix był [...]zapalonym miłośnikiem sztuki, człowiekiem światowym, czarującym rozmówcą obdarzonym niezwykle rzadkim poczuciem harmonii. [Atwood, s. 336]. Delacroix, podobnie jak Chopin, bywał w Nohant, w posiadłości George Sand, gdzie miał swoje atelier. W listach do J.B. Pierreta napisał: Miejscowość jest urocza i trudno dla mnie o milszych gospodarzy domu. Kiedy nie zbieramy się przy stole, przy bilardzie lub nie wychodzimy na spacery, przebywam w swoim pokoju czytając lub wylegując się na kanapie. Chwilami, przez otwarte na ogród okno, dochodzą mnie zmieszane ze śpiewem słowików i zapachem różanego kwiecia przesycone melodie muzyki Chopina, bo ten nie przestaje tutaj pracować [...] (Nohant, 7 czerwca 1842); Prowadzimy nie kończące się rozmowy z Chopinem, którego lubię bardzo i który jest niezwykłym człowiekiem; to najprawdziwszy artysta, jakiego zdarzyło mi się spotkać w życiu. Należy do tych rzadkich ludzi, których można czcić i podziwiać [...] (Nohant, 22 czerwca 1842). [Atwood, s. 340-341]. Delacroix jest autorem kilku portretów Chopina, między innymi słynnego podwójnego portretu Chopina i George Sand, powstałego w 1838 r. w paryskim atelier artysty. Po śmierci malarza płótno zostało rozcięte. Portret Chopina znajduje się obecnie w Muzeum Luwru w Paryżu, a portret George Sand w Ordrugsammlung w Kopenhadze. Niezwykle cenne są zapiski o Chopinie w Dziennikach Delacroix.

12 marca 1847. – [...] Po obiedzie u pani Sand. Padał okropny śnieg, toteż dotarłem do ulicy Saint-Lazare brnąc w błocie. Dobry, kochany Chopin uraczył nas odrobiną muzyki. Co za czarujący geniusz! [Dzienniki, t. 1, s. 143-144].

1 lipca 1847. – Rano w Izbie. O trzeciej muzyka u Chopina. Był boski. Wykonano jego trio, Fauchon itd.; potem odegrał je sam, mistrzowską ręką. [Dzienniki, t. 1, s. 162].

29 stycznia 1849. – [...] Wieczorem byłem u Chopina; zostałem z nim do dziesiątej. Drogi człowiek! Mówiliśmy o pani Sand [...] Co do Chopina, to cierpienie zabiło w nim ciekawość do czegokolwiek, zwłaszcza do pracy. Powiedziałem mu, że wiek i codzienne kłopoty wkrótce ostudzą również mój zapał. Odrzekł, że sądzi, iż ja się temu oprę. - Pan cieszy się swym talentem w pogodzie ducha, która jest rzadkim przywilejem i więcej jest warta niż gorączkowa pogoń za sławą. [Dzienniki, t. 1, s. 179].

2 lutego 1849. – [...] Wieczorem Chopin, Grzymała, Alkan; mówiliśmy o muzyce. Chopin sądzi, że myśl Bacha nie dawała Beethovenowi spokoju. Wiele nad nią pracował. Haydn, którego drugie i trzecie partie, to jest części następujące po pierwszej, są najlepsze, pisał je czasem na trzy lub cztery całkiem odmienne sposoby. To mnie zdumiewa. Mozart, powiada Chopin, także dużo pracował. Bez wątpienia, ale inaczej. Mozart musiał od razu ogarniać całość, co nie pozwalało mu na zupełne odejście od pierwszej idei... [Dzienniki, t. 1, s. 180]. Delacroix bardzo często odwiedzał Chopina w 1849 r. Często w jego zapiskach pojawia się zdanie byłem u Chopina, który mnie przyjmował.

5 marca 1849. – [...] Poznałem Prudenta [Racine Gaultier, zwany Prudent, pianista i kompozytor]. Naśladuje Chopina. Byłem dumny, myśląc o moim biednym, wielkim, umierającym przyjacielu. [Dzienniki, t. 1, s. 189].

Sobota, 14 kwietnia 1849. – Wieczór u Chopina; był udręczony, bez tchu. Moja obecność pozwoliła mu po pewnym czasie przyjść do siebie. Powiedział mi, że nuda jest dlań najokrutniejszą udręką. [Dzienniki, t. 1, s. 200].

Niedziela, 22 kwietnia 1849. – [...] Po kolacji byłem u Chopina, człowieka równie doskonałego serca, a nie muszę nawet mówić, że i umysłu. Opowiadał mi o naszych wspólnych znajomych, pani Kalegris itd. Z niemałym trudem wybrał się na pierwsze przedstawienie Proroka; ta łatanina wydała mu się okropna. [Dzienniki, t. 1, s. 201].

Czwartek, 17 maja, Wniebowstąpienie. [...] Zaszedłem do kościoła w Chaillot. [...] Stamtąd wybrałem się do Chopina; jest mu naprawdę lepiej. Była pani Kalergis. [Dzienniki, t. 1, s. 204]. Tutaj urywają się zapiski o Chopinie.

Sobota, 20 października, 1849. – Dowiedziałem się po obiedzie o śmierci Chopina. Dziwna rzecz! Z rana, zanim wstałem z łóżka, uderzyła mnie ta myśl. Wiele już razy doznawałem podobnych przeczuć. Cóż za strata! Niegodni łajdacy rozpierają się na swoich miejscach, podczas gdy ta piękna dusza oddala się od nas! [Dzienniki, t. 1, s. 227].

13 lutego 1850. – [...] Około trzeciej przyszedłem do księżnej Marceliny [Czartoryskie]. Byłem wstrząśnięty utworami Chopina, które mi grała. Nic banalnego, bezbłędna kompozycja. Cóż można znaleźć doskonalszego? Bardziej przypomina Mozarta niż ktokolwiek inny. Jego motywy, podobnie jak u Mozarta przychodzą same, słyszy się je, zanim zabrzmią. [Dzienniki, t. 1, s. 239].