098
Karol Mikuli

Karol Mikuli

Karol Mikuli (1821-1897)

Artysta nieznany, olej na tekturze, XIX w., 252 x 194.

Zbiory: Muzeum Fryderyka Chopina - Warszawa [M/2619].

 

Karol Mikuli – polski pianista, pedagog i kompozytor, uczeń Fryderyka Chopina w latach 1844-1848. Spośród profesjonalnych uczniów Chopina Mikuli działał najaktywniej, aby przekazać jego tradycję. W latach 1848-1858 koncertował we Francji, Austrii, Rosji i Rumunii. W 1858 r. osiedlił się we Lwowie, gdzie był dyrektorem Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego oraz dyrektorem i profesorem Konserwatorium, gdzie uczył gry na fortepianie, harmonii i kontrapunktu. W 1880 r. ukazało się w Lipsku u Kistnera (17 tomów) wydanie dzieł Chopina przygotowane przez K. Mikulego na podstawie oryginalnych wydań francuskich adnotowanych przez Chopina na lekcjach Mikulego, egzemplarzy, w których on sam zaznaczył uwagi Mistrza podczas lekcji udzielanych innym uczniom. Przedmowa dołączona do tego wydania stanowi najpełniejsze, zachowane źródło o treści nauczania Chopina. Tak napisał Mikuli o swoim Mistrzu: Chopin rzadko grał publicznie, a tym bardziej wbrew sobie; produkowanie się było całkiem sprzeczne z jego naturą. Trwająca od dawna choroba i nadmierna wrażliwość nerwowa nie pozwalały mu nigdy – podczas koncertu – zachować spokoju koniecznego do pełnego rozwinięcia środków, jakimi dysponował, w całym ich bogactwie. [...] Niemniej, Chopin posiadał niezwykle rozwiniętą technikę, która pozwoliła mu wydoskonalić instrument do perfekcji. We wszystkich rodzajach artykulacji równość jego gam i pasaży była niespotykana, prawdziwie bajeczna. Pod jego palcami fortepian nie musiał zazdrościć skrzypcom smyczka ani instrumentom dętym ich żywego słupa powietrza. Dźwięki łączyły się ze sobą z płynnością najdoskonalszej sztuki wokalnej. Ręka urodzonego pianisty, nie tyle duża, co nadzwyczaj giętka, pozwalała mu opanowywać rozległe harmonie i bardzo rozciągnięte pasaże, które wprowadził do gry fortepianowej z nigdy przed nim nie praktykowaną pod tym względem odwagą, a wszystko to bez przejawów najmniejszego wysiłku. [...] Wywierał on silne wrażenie poprzez męską i szlachetną energię [...] – energię wolną od brutalności, umiejąc w równym stopniu czarować słuchacza słodyczą swej gry pełnej uduchowienia – słodyczą wolną od sztucznego wdzięku. [...] W utrzymaniu tempa Chopin nie był chwiejny, a wielu zaskoczy wiadomość, że metronom nie opuszczał jego fortepianu. Nawet w tyleż opisywanym tempo rubato , jedna ręka – utrzymująca partię akompaniamentu – grała przez cały czas w ścisłej mierze, podczas gdy druga – śpiewająca melodię – wyzwalała z więzów metrycznych prawdę muzycznego wyrazu; już to niezdecydowanie opóźniając, już to ożywiając się gwałtownie, niemal gorączkowo i wybiegając naprzód, jak ktoś, kto zapala się w rozmowie. Jakkolwiek Chopin grał przede wszystkim własne kompozycje, zachowywał w swej tyleż pojemnej co wiernej pamięci całą bogatą i piękną literaturę fortepianową, przede wszystkim Bacha, chociaż trudno powiedzieć, kogo lubił bardziej – tego ostatniego czy Mozarta. Ich utwory wykonywał w sposób niezrównanie wielki. [Eigeldinger, s. 334-335].